Wiem wiem co sobie myślicie już tyle tych recenzji po co nam jeszcze jedna. Długo się zastanawiałam czy umieścić tego posta, ale moje zdanie na temat tej paletki jest trochę inne i nie uważam ich za HIT, dlatego też postanowiłam się podzielić.
Ogólnie paleta zawiera 12 cieni, w tym tylko 2 matowe kolory to:
- Virgin - perłowy
- Sin- perłowy
- Naked - matowy
- Sidecar - brokatowy
- Buck - matowy
- Half Baked- perłowy
- Smog - perłowy
- Darkhorse - brokatowy
- Toasted -perłowy
- Hustle - perłowy
- Creep - brokatowy
- Gunmetal - brokatowy
Cienie znajdują się w pięknym welurowym opakowaniu, moim zdaniem wizualnie najładniejsze opakowanie. Kolory to odcienie brązów, jeden czarny brokatowy:( i szary też brokatowy (najgorsze w tej palecie), cienie nadają się zarówno do makijażu dziennego jak i wieczorowego, fajnie się ze sobą łączą. Najczęściej używam Virgin ( jasny do rozświetlania i jako baza), Naked( do rozcierania granic) Toasted ( w załamanie powieki).
Cienie są dobrej jakości położone na bazę czy to z Virual czy Urban Decay trzymają się cały dzień. Mają świetną pigmentację oraz konsystencję ( nie pylą się za bardzo przy nakładaniu)
Jak dla mnie największe rozczarowanie to cienie brokatowe, które wyglądają tandetnie na oku, na dodatek brokat się bardzo osypuje na całą twarz w efekcie czego wygląda się jak choinka. Jasne można kombinować i ściągać go ale nadal drobinki gdzieś się ukrywają i mam wrażenie że za każdym mrugnięciem jakaś ich część się osypuje.Ogólnie byłoby lepiej gdyby były te cienie matowe, bo kto się maluje brokatowymi hmmm?
Ogólnie cienie trochę chyba za bardzo przereklamowane i cena zabójcza. Czy kupię je ponownie? raczej nie. A wy jakie macie odczucia odnośnie tej paletki?
czwartek, 11 sierpnia 2011
poniedziałek, 18 lipca 2011
One Lovely Blog Award :)
Zostałam nominowana przez Kasię http://madamekatarzyna.blogspot.com/ :) dzięki kochana chociaż wiem ze ktoś czyta moje wypociny;)
Zasady:
1. Podziękować za wyróżnienie.
2. Zamieścić link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
3. Wkleić logo wyróżnień.
4. Przekazać nagrodę do 16 blogów.
5. Zamieścić linki do tych blogów.
6. Powiadomić nominowane osoby.
7. Podać 7 faktów na swój temat.
Zasady:
1. Podziękować za wyróżnienie.
2. Zamieścić link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
3. Wkleić logo wyróżnień.
4. Przekazać nagrodę do 16 blogów.
5. Zamieścić linki do tych blogów.
6. Powiadomić nominowane osoby.
7. Podać 7 faktów na swój temat.
7 faktów o Mnie:
1. Jestem mamą mojego prawie już 15 miesięcznego Tymcia
2. Jestem Krakowianką mieszkającą prawie od 3 lat w Warszawie
3. Zdecydowanie uzależniona od amerykańskich seriali: True Blood, Desperate Housewive, Vampires Diaries How I met your mother i to tylko kilka z długaśniej listy...:)
4. Uwielbiam czekoladę i wszelkie czekoladowe ciasta
5. Marzę, aby stać się właścicielką domku nad wybrzeżem chorwackim , oj marzę:D
6. Nie cierpię zimna i wszystkich pór roku z odczuwaniem zimna związanych
7. Ukończyłam pedagogikę w Krakowie, w czasie studiów doszłam do wniosku że praca w szkole nie jest dla mnie obecnie wracam do pracy na pół etatu a pracuję w HR :)
Nominuję do nagrody :)
1. Madzię http://alltheprettyfaces25.blogspot.com/
2 http://cosrocewokowpadnie.blogspot.com/
3. http://kobiece-wariacje.blogspot.com/
4.http://madziamakeup.blogspot.com/
5.http://beautywizaz.blogspot.com/
6.http://farizah-lubin.blogspot.com/
7. http://okosmetykachconieco.blogspot.com/
8. http://dariasmakeup.blogspot.com/
9. http://paulakolodziejak.blogspot.com/
10. http://matleenamakeup.blogspot.com/
1. Madzię http://alltheprettyfaces25.blogspot.com/
2 http://cosrocewokowpadnie.blogspot.com/
3. http://kobiece-wariacje.blogspot.com/
4.http://madziamakeup.blogspot.com/
5.http://beautywizaz.blogspot.com/
6.http://farizah-lubin.blogspot.com/
7. http://okosmetykachconieco.blogspot.com/
8. http://dariasmakeup.blogspot.com/
9. http://paulakolodziejak.blogspot.com/
10. http://matleenamakeup.blogspot.com/
piątek, 1 lipca 2011
Kryolan - czyli moja recenzja kilku profesjonalnych kosmetyków
Marka Kryolan to firma specjalizująca się w kosmetykach dla charakteryzatorów oraz wizażystów. W swoim kuferku posiadam kilka produktów tej marki. Podane ceny są przybliżone, zapraszam też na ich stronę gdzie można zobaczyć co oferują http://www.kryolancitywarszawa.com.pl/index.php/O-firmie.html
1. TV Paint Stick - czyli podkłady w sztyfcie. Produktu jest 25 ml, koszt ok. 40 zł, ważność produktu 24 miesiące od otwarcia.
Podkłady są mocno kryjące. Ich konsystencja jest tępa i dosyć ciężko przez to rozprowadzają się na twarzy. Moim zdaniem na twarzy podkład staje się widoczny tworząc efekt maski. Polecam je do stosowania do sesji fotograficznym, czy do TV lub teatru. Do codziennego makijażu będą za ciężkie. Nie odpowiada mi także ich zapach.
2. Puder transparentny. Produkt zamknięty w plastikowym okrągłym opakowaniu jest go 60g
cena ok 60 zł.
Pierwszym minusem jest niepraktyczne opakowanie, gdyż puder się z niego wysypuje. Poza tym ciężko jest go wydostać z opakowania. Na twarzy staje się widoczny i podkreśla suche skórki. Kolejny produkt, który będzie się nadawał tylko do sesji fotograficznych, bo w codziennym użytkowaniu jest za bardzo widoczny. Moim zdaniem raczej średnio przedłuża trwałość makijażu.
3. Fixer spray (czyli utrwalacz do makijażu) przedłużający jego trwałość.
Pojemność 150 ml - cena około 40 zł.
Ten produkt mogę polecić z czystym sumieniem. Zawsze po skończonym makijażu spryskuje twarz klientki tym preparatem. Makijaż staje się wtedy odporny na ścieranie a także wodoodporny. Na początku trochę spina skórę ale po kilku minutach to uczucie znika.
4. Paletka korektorów kryjących - Dermacolor . Produktu jest 40 g i ważność 2 lata od momentu otwarcia. Cena to około 60zł
W okrągłej paletce znajduje się 6 odcieni, które można ze sobą mieszać, aby uzyskać najbardziej odpowiedni kolor do danego odcienia cery.
Korektory są bardzo mocno kryjące , osobiście stosowałam je na klientkach, które posiadały blizny na twarzy lub naczyniaki i w tej roli się spisały bardzo dobrze, ponieważ idealnie zamaskowały niedoskonałości. Trzeba je umiejętnie wklepać, ja nadal się uczę aby właściwie rozprowadzić te korektory, aby nie odznaczały się za bardzo od całości wykonanego makijażu.
UWAGA nie jest to korektor pod oczy, gdyż jest zbyt ciężki i szybko by podkreślił zmarszczki mimiczne.
A Wy jakie macie doświadczenia z tą marką kosmetyczną?
1. TV Paint Stick - czyli podkłady w sztyfcie. Produktu jest 25 ml, koszt ok. 40 zł, ważność produktu 24 miesiące od otwarcia.
Podkłady są mocno kryjące. Ich konsystencja jest tępa i dosyć ciężko przez to rozprowadzają się na twarzy. Moim zdaniem na twarzy podkład staje się widoczny tworząc efekt maski. Polecam je do stosowania do sesji fotograficznym, czy do TV lub teatru. Do codziennego makijażu będą za ciężkie. Nie odpowiada mi także ich zapach.
2. Puder transparentny. Produkt zamknięty w plastikowym okrągłym opakowaniu jest go 60g
cena ok 60 zł.
Pierwszym minusem jest niepraktyczne opakowanie, gdyż puder się z niego wysypuje. Poza tym ciężko jest go wydostać z opakowania. Na twarzy staje się widoczny i podkreśla suche skórki. Kolejny produkt, który będzie się nadawał tylko do sesji fotograficznych, bo w codziennym użytkowaniu jest za bardzo widoczny. Moim zdaniem raczej średnio przedłuża trwałość makijażu.
3. Fixer spray (czyli utrwalacz do makijażu) przedłużający jego trwałość.
Pojemność 150 ml - cena około 40 zł.
Ten produkt mogę polecić z czystym sumieniem. Zawsze po skończonym makijażu spryskuje twarz klientki tym preparatem. Makijaż staje się wtedy odporny na ścieranie a także wodoodporny. Na początku trochę spina skórę ale po kilku minutach to uczucie znika.
4. Paletka korektorów kryjących - Dermacolor . Produktu jest 40 g i ważność 2 lata od momentu otwarcia. Cena to około 60zł
W okrągłej paletce znajduje się 6 odcieni, które można ze sobą mieszać, aby uzyskać najbardziej odpowiedni kolor do danego odcienia cery.
Korektory są bardzo mocno kryjące , osobiście stosowałam je na klientkach, które posiadały blizny na twarzy lub naczyniaki i w tej roli się spisały bardzo dobrze, ponieważ idealnie zamaskowały niedoskonałości. Trzeba je umiejętnie wklepać, ja nadal się uczę aby właściwie rozprowadzić te korektory, aby nie odznaczały się za bardzo od całości wykonanego makijażu.
UWAGA nie jest to korektor pod oczy, gdyż jest zbyt ciężki i szybko by podkreślił zmarszczki mimiczne.
A Wy jakie macie doświadczenia z tą marką kosmetyczną?
Zdobycz z paryskiej Sephory
Będąc kilka dni w Paryżu, wędrując uliczkami tego miasta nie było szans aby nie zajrzeć do Sephory. Ta znajdująca się na Polach Elizejskich jest ogromna, z początku stoją konsultanci zachęcający do zakupu perfum , którzy psikają na lewo i na prawo każdą perfumą, więc można się trochę przydusić intensywnością wymieszanych zapachów. Dalej przechodząc znajdują się już półki z kolorówką oraz z pielęgnacją. Mój wzrok przyciągnęła półka z kosmetykami Urban Decay i słynna paletka NAKED. Maziałam te cienie na swojej ręce, były fantastycznie napigmentowane i miały piękne naturalne kolory. Po dłuższych debatach czy na pewno jest mi taka paleta potrzeba doszłam do wniosku że nie ( bo przecież mam tyle cieni ). Krążyłam między półkami, żeby sprawdzić co mają czego u nas w Polsce nie ma, jakie są ceny, zawsze wracałam w to samo miejsce, gdzie paletka NAKED stała niepozornie i kusiła. Więc się skusiłam i stałam się szczęśliwą posiadaczką tejże palety. Do paletki był dołączony pędzel do cieni oraz miniatura bazy pod cienie.
Muszę przyznać że paletka ta w pełni zasługuje na uznanie. Kolorystyka jest skomponowana w taki sposób, że można wykonać delikatny ładny dzienny makijaż jak i mocniejszy na wieczorne wyjście. Cienie pięknie się ze sobą łączą i nie osypują się za co je kocham:D. Poza tym to welurowe opakowanie jest bardzo eleganckie - cieszy me oko.
Dla miłośniczek cieni matowych niestety paleta nie spełni oczekiwań,gdyż większość z nich jest satynowo perłowa bądź z delikatnymi drobniakami.Niestety kolor czarny i szary są z brokatem który się osypuje i nie zbyt ładnie wygląda, także jedynie 2 cienie których nie będę używać.
Paletka zawiera 12 odcieni w naturalnych kolorach, będą idealnie pasować do każdego typu urody. Cena to 40 euro.
Zakochałam się w Paryżu i w tej palecie też:D
ps. Jeżeli ktoś planuje podróż do Paryża i chce kupić coś na lotnisku to odradzam bo ceny są wyższe niż w Sephorze a wybór marek kosmetycznych ogranicza się dosłownie do kilku.
czwartek, 9 czerwca 2011
Makijaż ślubny - Marta w zieleni
Moja kolejna propozycja z cyklu stylizacje ślubne do gazety " Makijaże i fryzury do ślubu". Twarzy użyczyła moja dobra kumpela Marta:) Kolorystyka makijażu utrzymana w złocie i zieleni. Panna Młoda prezentowała się tak :
Bubel story - czyli co się u mnie nie sprawdziło
W mojej kosmetyczce chyba jest więcej kosmetyków które albo się mega nie sprawdziły albo są po prostu nijakie czyli nie robią nic.
Oto kosmetyki z kategorii pielęgnacyjnej na których bardzo się zawiodłam.
Płyn micelarny firmy AA służący do demakijażu oczu jak i twarzy. Na zakup tego produktu skusiła mnie cena w Superpharm kosztował jakieś 9.90 zł za 250 ml. Kosmetyk w swoim składzie zawiera same dobrodziejstwa typu Algi z wód Antarktyki, kwas hialuronowy, alantoinę i d-pantenol. Brzmi to wszystko super i jakże obiecująco. Jeżeli już przejdziemy do czynów, czyli oczyszczenia swojej twarzy z makijażu zaczynają się schody. Po pierwsze kosmetyk nie radzi sobie ze zmywaniem tuszu z rzęs, czy też podkładu. Po drugie pozostawia na skórze uczucie jakby się miało mydło na twarzy. Na zmycie makijażu trzeba zużyć z 15 płatków kosmetycznych a i tak cały czas ma się uczucie lepkości na twarzy i wrażenie niezbyt dokładnie zmytego makijażu. Efektu nawilżania nie czułam. Ogólnie kosmetyk bubel szkoda kasy!
Drugim pielęgnacyjnym bublem okazała się Perfecta mama z Dax Cosmetics ( Intensywny preparat przeciw rozstępom). Miał zapobiegać rozstępom, zredukować istniejące, i zwiększyć elastyczność skóry. Ogólnie preparat ten z powyżej wymienionych zadań nie wywiązał się z żadnego. Będąc w ciąży strasznie chciałam uniknąć rozstępów na brzuchu, także dzielnie się smarowałam od 4 miesiąca tak jest wskazane na opakowaniu. Zaznaczam, że w czasie ciąży przybyło mi 11 kg więc mieściłam się w standardach. Plusem jest miły zapach i jedynie wrażenie że się robi coś dobrego dla swojego ciała.
Koszt to ok 25 zł za 150ml więc przy smarowaniu 2 x dziennie mało wydajny.
Trzeci kosmetyk to krem do stóp na pękające pięty z Ziaji. koszt to ok 6 zł za 60 ml. Głównym zadaniem tego kremu jest regeneracja skóry oraz przeciwdziałanie pękającym stopom. Niestety efekt nawilżenia jest tylko chwilowy. Dosłownie po 5 minutach trzeba nałożyć kolejną warstwę kremu. Ogólnie kiepski krem do stóp który nic z nimi nie robi. Zdecydowanie nie polecam.
Przedstawiam także moje buble z kolorówki:
Kolejnym kosmetykiem jest zachwalany na wizażu oraz YT tusz do rzęs firmy Maybelline The Colossal Volum Express 100% black. Cena około 23 zł. Ponieważ jestem posiadaczkom krótkich rzęs, które są niezbyt widoczne szukam tuszu wydłużającego, ale skuszona pochlebnymi opiniami na temat tego produktu zakupiłam go w jakiejś promocji cenowej. Tusz jest w kolorze czarnym i faktycznie kolor taki jest co ma u mnie plusa. No, ale na tym plusie koniec ponieważ tusz, niestety osypuje się koszmarnie i skleja rzęsy i pozostawia nieestetyczne grudki, co dla mnie jest najgorszą wadą tuszy do rzęs. Jak na razie nie znalazłam takiego który by idealnie rozczesywał rzęsy i nie osypywał się , więc tak znacie taki to byłabym wdzięczna za sugestie. Żadnego spektakularnego efektu na rzęsach nie zauważyłam dlatego kosmetyk dla mnie jest bubelkiem.
Czas na kosmetyczką porażkę nr 3 będzie to Catrice Perfect Adapt Concealer. Jest to korektor pod oczy, który ma pokrywać zmarszczki oraz nadawać promienny wygląd naszej skórze pod oczami, poprzez składniki które odbijają światło. Posiadam go w kolorze 020 natural beige, cena ok 14 zł . Konsystencja kosmetyku jest bardzo gęsta, co nie pozwala na idealnie wtopienie się go w delikatną skórę wokół oczu. Poza tym, przy każdej próbie nakładania produkt zamiast się wchłaniać, po prostu roluje się i pozostawia nieestetyczne grudki na skórze. Niestety, nie kryje bo nałożenie go graniczy z cudem, efektu promiennego spojrzenia nie należy się spodziewać. Opakowanie też pozostawia wiele do życzenia gdyż trzeba się ponakręcać aby coś nam wypłynęło, Jak dla mnie kosmetyk porażka ląduje w koszu:(
Jeżeli znacie fajny godny polecenia korektor pod oczy piszcie:)
Oto kosmetyki z kategorii pielęgnacyjnej na których bardzo się zawiodłam.
Płyn micelarny firmy AA służący do demakijażu oczu jak i twarzy. Na zakup tego produktu skusiła mnie cena w Superpharm kosztował jakieś 9.90 zł za 250 ml. Kosmetyk w swoim składzie zawiera same dobrodziejstwa typu Algi z wód Antarktyki, kwas hialuronowy, alantoinę i d-pantenol. Brzmi to wszystko super i jakże obiecująco. Jeżeli już przejdziemy do czynów, czyli oczyszczenia swojej twarzy z makijażu zaczynają się schody. Po pierwsze kosmetyk nie radzi sobie ze zmywaniem tuszu z rzęs, czy też podkładu. Po drugie pozostawia na skórze uczucie jakby się miało mydło na twarzy. Na zmycie makijażu trzeba zużyć z 15 płatków kosmetycznych a i tak cały czas ma się uczucie lepkości na twarzy i wrażenie niezbyt dokładnie zmytego makijażu. Efektu nawilżania nie czułam. Ogólnie kosmetyk bubel szkoda kasy!
Drugim pielęgnacyjnym bublem okazała się Perfecta mama z Dax Cosmetics ( Intensywny preparat przeciw rozstępom). Miał zapobiegać rozstępom, zredukować istniejące, i zwiększyć elastyczność skóry. Ogólnie preparat ten z powyżej wymienionych zadań nie wywiązał się z żadnego. Będąc w ciąży strasznie chciałam uniknąć rozstępów na brzuchu, także dzielnie się smarowałam od 4 miesiąca tak jest wskazane na opakowaniu. Zaznaczam, że w czasie ciąży przybyło mi 11 kg więc mieściłam się w standardach. Plusem jest miły zapach i jedynie wrażenie że się robi coś dobrego dla swojego ciała.
Koszt to ok 25 zł za 150ml więc przy smarowaniu 2 x dziennie mało wydajny.
Trzeci kosmetyk to krem do stóp na pękające pięty z Ziaji. koszt to ok 6 zł za 60 ml. Głównym zadaniem tego kremu jest regeneracja skóry oraz przeciwdziałanie pękającym stopom. Niestety efekt nawilżenia jest tylko chwilowy. Dosłownie po 5 minutach trzeba nałożyć kolejną warstwę kremu. Ogólnie kiepski krem do stóp który nic z nimi nie robi. Zdecydowanie nie polecam.
Przedstawiam także moje buble z kolorówki:
W czołówce plasuje się brązujący puder w kompakcie z firmy Essence odcień 01 Bronzing Queen. Jak dla mnie jedynym plusem tego kosmetyku jest jego cena za 11 g zapłacimy ok 15 zł. Kosmetyk ten posiada za bardzo widoczny brokat. Na twarzy nie wygląda to zbyt ładnie, przynajmniej ja nie jestem fanką brokatowych drobin. Bronzer na pewno nie nadaje się do przyciemniania twarzy, tym bardziej do konturowania. Ja go wykorzystuje tylko na dekolt i ramiona. Ogólnie tragedii nie ma ale jakoś mnie nie zachwycił.
Kolejnym kosmetykiem jest zachwalany na wizażu oraz YT tusz do rzęs firmy Maybelline The Colossal Volum Express 100% black. Cena około 23 zł. Ponieważ jestem posiadaczkom krótkich rzęs, które są niezbyt widoczne szukam tuszu wydłużającego, ale skuszona pochlebnymi opiniami na temat tego produktu zakupiłam go w jakiejś promocji cenowej. Tusz jest w kolorze czarnym i faktycznie kolor taki jest co ma u mnie plusa. No, ale na tym plusie koniec ponieważ tusz, niestety osypuje się koszmarnie i skleja rzęsy i pozostawia nieestetyczne grudki, co dla mnie jest najgorszą wadą tuszy do rzęs. Jak na razie nie znalazłam takiego który by idealnie rozczesywał rzęsy i nie osypywał się , więc tak znacie taki to byłabym wdzięczna za sugestie. Żadnego spektakularnego efektu na rzęsach nie zauważyłam dlatego kosmetyk dla mnie jest bubelkiem.
Czas na kosmetyczką porażkę nr 3 będzie to Catrice Perfect Adapt Concealer. Jest to korektor pod oczy, który ma pokrywać zmarszczki oraz nadawać promienny wygląd naszej skórze pod oczami, poprzez składniki które odbijają światło. Posiadam go w kolorze 020 natural beige, cena ok 14 zł . Konsystencja kosmetyku jest bardzo gęsta, co nie pozwala na idealnie wtopienie się go w delikatną skórę wokół oczu. Poza tym, przy każdej próbie nakładania produkt zamiast się wchłaniać, po prostu roluje się i pozostawia nieestetyczne grudki na skórze. Niestety, nie kryje bo nałożenie go graniczy z cudem, efektu promiennego spojrzenia nie należy się spodziewać. Opakowanie też pozostawia wiele do życzenia gdyż trzeba się ponakręcać aby coś nam wypłynęło, Jak dla mnie kosmetyk porażka ląduje w koszu:(
Jeżeli znacie fajny godny polecenia korektor pod oczy piszcie:)
piątek, 3 czerwca 2011
Essence of beauty - czyli tanie rozwiązanie z kolorówki:)
Zachęcona dobrymi opiniami na temat tej marki zakupiłam kilka produktów by je przetestować. Essence jest dosyć ciężko zdobyć, ponieważ marka ta znajduję się w niewielu drogeriach. Ja ją znalazłam w Naturze, w niektórych perfumeriach Douglas i w nowo otwartej sieci drogerii przez Biedronkę Hebe. Za co lubię Essence? za to że ma całkiem niezłe kosmetyki jakościowo w niskich cenach i jest to marka która ma u mnie dużego plusa, ponieważ nie prowadzi badań na zwierzętach:)
Zatem przejdę do rzeczy. Oto produkty które posiadam w swojej kosmetyczce:)
Pierwszym produktem, który mogę polecić z czystym sumieniem jest żelowy eyeliner. Wcześniej miałam eyeliner z Inglota , który moim zdaniem jest totalnym bublem. Bardzo ciężko się nim robi kreski jest tępy w swojej konsystencji i bardzo szybko wysycha . Eyeliner z essense jest jego całkowitym przeciwieństwem. Po długich poszukiwaniach czarnego eyelinera poddałam się i kupiłam ciemny brąz kolor 02 London Baby. Czarny totalnie jest wymieciony z półek.
Na plus:
- jest kremowy przez co się fantastycznie maluje kreski
- nie kruszy się
- utrzymuje się długo na powiece
- kolor nie blednie
- cena ok 12 zł
Minus:
- jednym minusem jaki znalazłam to jego dostępność, ja szukałam koloru czarnego już od miesiąca i niestety zawsze był jego deficyt
- trzeba się nauczyć brać eyeliner z umiarem, bo można przesadzić, pędzel wchodzi w niego jak w masło:)
- mały wybór kolorów widziałam tylko czarny, brązowy oraz granatowy
UWAGA: eyeliner jedynie dobrze się trzyma położony na bazę. Raz miałam bez bazy i szybko się odbił na mojej powiece.
Kolejnym produktem który posiadam w swojej kolekcji jest błyszczyk Sun club kolor Sunkiss Coral
Na plus:
- bardzo ładny świetlisty kolor
- miły zapach karmelu
- nie klei się
- nie waży na ustach
- rewelacyjna cena ok 9 zł
minus:
- dosyć kiepskie opakowanie , posiadam błyszczyk od 2 tygodni a już napisy schodzą
- niestety jest dosyć nietrwały, góra utrzymuje się do 2 h bez poprawki
Posiadam także w swojej kolekcji tusz Multi Action w czarnym kolorze.
Ogólnie jakoś na początku nie byłam do niego przekonana, ale po kilku próbach udało się i jestem w stanie sobie nim całkiem nieźle wytuszować rzęsy.
Trzeba na początku powiedzieć, że posiadam rzęsy krótki i mało widoczne także szukam tuszu który je wydłuży i podkręci.
Do makijażu dziennego sprawdza się całkiem nieźle, rzęsy są ładnie podkreślone, lekko wydłużone, ale szału nie ma.
Ogólnie jak za cenę ok 12 zł, całkiem niezły tusz.
Plusy:
- nie osypuje się
- głęboka czerń
- ładnie podkreśla rzęsy
- nie odbija się
- łatwo się do zmywa
Minusy:
- jak dla mnie trochę kiczowate opakowanie
- trzeba się do niego przekonać bo efekt za pierwszym razem mnie rozczarował
A jakie Wy macie ulubione kosmetyki z Essence?
Zatem przejdę do rzeczy. Oto produkty które posiadam w swojej kosmetyczce:)
Pierwszym produktem, który mogę polecić z czystym sumieniem jest żelowy eyeliner. Wcześniej miałam eyeliner z Inglota , który moim zdaniem jest totalnym bublem. Bardzo ciężko się nim robi kreski jest tępy w swojej konsystencji i bardzo szybko wysycha . Eyeliner z essense jest jego całkowitym przeciwieństwem. Po długich poszukiwaniach czarnego eyelinera poddałam się i kupiłam ciemny brąz kolor 02 London Baby. Czarny totalnie jest wymieciony z półek.
Na plus:
- jest kremowy przez co się fantastycznie maluje kreski
- nie kruszy się
- utrzymuje się długo na powiece
- kolor nie blednie
- cena ok 12 zł
Minus:
- jednym minusem jaki znalazłam to jego dostępność, ja szukałam koloru czarnego już od miesiąca i niestety zawsze był jego deficyt
- trzeba się nauczyć brać eyeliner z umiarem, bo można przesadzić, pędzel wchodzi w niego jak w masło:)
- mały wybór kolorów widziałam tylko czarny, brązowy oraz granatowy
UWAGA: eyeliner jedynie dobrze się trzyma położony na bazę. Raz miałam bez bazy i szybko się odbił na mojej powiece.
Kolejnym produktem który posiadam w swojej kolekcji jest błyszczyk Sun club kolor Sunkiss Coral
Na plus:
- bardzo ładny świetlisty kolor
- miły zapach karmelu
- nie klei się
- nie waży na ustach
- rewelacyjna cena ok 9 zł
minus:
- dosyć kiepskie opakowanie , posiadam błyszczyk od 2 tygodni a już napisy schodzą
- niestety jest dosyć nietrwały, góra utrzymuje się do 2 h bez poprawki
Posiadam także w swojej kolekcji tusz Multi Action w czarnym kolorze.
Ogólnie jakoś na początku nie byłam do niego przekonana, ale po kilku próbach udało się i jestem w stanie sobie nim całkiem nieźle wytuszować rzęsy.
Trzeba na początku powiedzieć, że posiadam rzęsy krótki i mało widoczne także szukam tuszu który je wydłuży i podkręci.
Do makijażu dziennego sprawdza się całkiem nieźle, rzęsy są ładnie podkreślone, lekko wydłużone, ale szału nie ma.
Ogólnie jak za cenę ok 12 zł, całkiem niezły tusz.
Plusy:
- nie osypuje się
- głęboka czerń
- ładnie podkreśla rzęsy
- nie odbija się
- łatwo się do zmywa
Minusy:
- jak dla mnie trochę kiczowate opakowanie
- trzeba się do niego przekonać bo efekt za pierwszym razem mnie rozczarował
A jakie Wy macie ulubione kosmetyki z Essence?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



